Magda Knedler
|
Położna z Auschwitz
—
published
2020
—
5 editions
|
|
|
Medea z Wyspy Wisielców (Medea Steinbart, #1)
—
published
2024
|
|
|
Medea z Wyspy Ognia (Medea Steinbart, #2)
—
published
2024
|
|
|
Medea z Wyspy Błogosławionych (Medea Steinbart, #3)
—
published
2024
|
|
|
Tam, gdzie jest miejsce przy stole
—
published
2025
|
|
|
Noworoczne panny (Ścieżki nadziei, #1)
—
published
2025
|
|
|
Grudniowy dom
—
published
2023
|
|
|
Północne siostry (Ścieżki nadziei, #2)
—
published
2025
|
|
|
Moje przyjaciółki z Ravensbrück
—
published
2019
—
3 editions
|
|
|
Pani Labiryntu
—
published
2022
|
|
“Ćwiczyłam do upadłego. Odrzuciłam nauki Solivy i wzięłam sobie do serca zarówno wskazówki panny Sontag, jak i uwagi Kurpińskiego. Poszłam nawet do niego i poprosiłam, by posłuchał, czy dobrze śpiewam arię z Pani jeziora, a zwłaszcza fragment oh, quante lagrime per te versai, “och, ile łez wylałam przez ciebie”. Tutto detesto, “nienawidzę wszystkiego” — chciałam powiedzieć aż do h dolnego tak doskonale, tak czysto, żeby wszyscy się dziwili, żeby on się dziwił, żeby to było nowe, piękne, efektowne i znaczące. Nienawidzę wszystkiego! Nisko zaśpiewane, żadnego nieudolnego miauczenia na wysokich tonach. Dość miałam Solivy i jego wmawiania mi, że sopran, sopran, tylko sopran. (…) Wreszcie koncert się odbył. (…) Widziałam, jak na mnie patrzył. Brak gorsetu pomógł mi wyśpiewać to dolne h — nienawidzę wszystkiego! — tak, że aż poczułam je w brzuchu. Frycek miał tę chwilę zapamiętać na zawsze.
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
“Co za kokieteria, co za oczka, włoski, ząbki, co za wykręcanie się na wszystkie strony już tak zaraz od wejścia, jak gdyby nic innego wcześniej w życiu nie robiła, jak gdyby się na scenie urodziła. Grała przepysznie, to wiadomo i każdy widział. Dlatego brawa wielkie. Ale dalej? Tyś też słyszała, tylko mi nie mów, że nie. W pierwszym akcie nie do poznania, w drugim trochę bardziej, ale też nie to. I czasem się jej uda porządnie sfałszować. (…) Czy ty słyszysz, o czym ja mówię? Gazety poczytaj, a zobaczysz, że to samo będą pisać. To ostatnie zdanie zwłaszcza, że jej się czasem uda porządnie sfałszować. Ty zaś nie masz sobie równych, co się tyczy czystości, intonacji i głębi. (…) Tak! Ania kokietuje. Ładnie kokietuje, przyznaję. I w ogóle jest ładna, bardzo się podoba, i suknia ładna, i wyobraźnia działa, więc to, co pod suknią, też się zapewne może podobać. (...) Ale ty jesteś w śpiewie bez porównania wyżej.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Byłam przez chwilę jakby nieobecna?
Owszem. Porzuciłam pana i zostałam sama ze sobą. Ludziom takim jak ja czasem się to zdarza. Mnie ostatnio coraz częściej i w ten właśnie sposób porzucam czasem wszystkich. Przeszłość co chwilę mnie do siebie wzywa i poddaję się jej ochoczo, bo oferuje więcej niż teraźniejszość. W przeszłości byłam młoda i piękna, śpiewałam, nosiłam atłasowe pantofelki, zbyt luźno sznurowałam gorset i niecierpliwym gestem odgarniałam loki z czoła. Biegałam i głośno się śmiałam, przerabiałam po nocach suknie, by ich krój odpowiadał najnowszej modzie. Widziałam. Wodziłam za nim wzrokiem, a kiedy to wreszcie poczuł, szybko spoglądałam gdzie indziej, udając, że jego widok wcale mnie nie zajmował. Innym razem to jego spojrzenie czułam na sobie. Wyczekiwałam momentu i odwracałam głowę tak, by nasze oczy się nagle spotkały. On nie umiał udawać, że patrzy gdzie indziej i że mój widok jest mu obojętny. Bladł, czerwieniał, lecz oczu nie odwracał. W ogóle niczego nie umiał udawać, chyba że naprawdę, ale to naprawdę nie miał wyjścia. Dlatego też taki bywał zły, kiedy rozmawiałam z jakimś rosyjskim urzędnikiem, który odwiedził akurat mnie i Anię w Konserwatorium, aby niby to pośpiewać razem duety i porozmawiać o muzyce.”
― Narzeczone Chopina
Owszem. Porzuciłam pana i zostałam sama ze sobą. Ludziom takim jak ja czasem się to zdarza. Mnie ostatnio coraz częściej i w ten właśnie sposób porzucam czasem wszystkich. Przeszłość co chwilę mnie do siebie wzywa i poddaję się jej ochoczo, bo oferuje więcej niż teraźniejszość. W przeszłości byłam młoda i piękna, śpiewałam, nosiłam atłasowe pantofelki, zbyt luźno sznurowałam gorset i niecierpliwym gestem odgarniałam loki z czoła. Biegałam i głośno się śmiałam, przerabiałam po nocach suknie, by ich krój odpowiadał najnowszej modzie. Widziałam. Wodziłam za nim wzrokiem, a kiedy to wreszcie poczuł, szybko spoglądałam gdzie indziej, udając, że jego widok wcale mnie nie zajmował. Innym razem to jego spojrzenie czułam na sobie. Wyczekiwałam momentu i odwracałam głowę tak, by nasze oczy się nagle spotkały. On nie umiał udawać, że patrzy gdzie indziej i że mój widok jest mu obojętny. Bladł, czerwieniał, lecz oczu nie odwracał. W ogóle niczego nie umiał udawać, chyba że naprawdę, ale to naprawdę nie miał wyjścia. Dlatego też taki bywał zły, kiedy rozmawiałam z jakimś rosyjskim urzędnikiem, który odwiedził akurat mnie i Anię w Konserwatorium, aby niby to pośpiewać razem duety i porozmawiać o muzyce.”
― Narzeczone Chopina
Is this you? Let us know. If not, help out and invite Magda to Goodreads.



























