Sam jestem winien pierwszemu rozczarowaniu. Za dużo "Entourage" we krwi, za dużo gali widzianych na E! – to nie mogło się dobrze skończyć. Pierwsza impreza z polskimi celebrytami po czymś takim jest trochę jak pierwszy seks po tysiącach pornoli z gimnastyczkami – myśli człowiek: "fajnie, ale gdzie te mostki, szpagaty i zwis z żyrandola?". Innymi słowy możesz obejrzeć balet na żywo, ale czy przebije to Barysznikowa z telewizji? Śmiem wątpić.
No ale dość smętów i wprowadzeń – zwłaszcza, że...
Published on July 13, 2010 16:38