Zagubiony w czasie

Tempus nieustannie robi w fugach (czy fugitach) i ani się człowiek obejrzy, a już wszystko wokół niego się deaktualizuje.

Byłem w piątek, po dłuższej przerwie, na katowickim dworcu i to już nie są tycie zmiany, widać robota ruszyła pełną parą – ktoś się nawet nie bał i za..ukradł mi ulubionego Relaya. Stoi tam teraz wielkie nic na połamanych płytkach i im bardziej się człowiek gapi, tym bardziej sklepu nie ma. Ufam tylko, że gdy minie czas wielkich remontów, salonik powróci a wraz z nim fajni sprzedawcy w składzie Orlonos z wysokim czołem, Człowiek -Simba z grzywą spiętą w kucyk i Urodziwe_dziewczę_zwykle_z_koleżanką. Mówię to bez ściemy czy kpiny, naprawdę ich lubiłem i będę wyglądał ich powrotu.

Nie tylko Relay zniknął; handel w głównym holu prawie zamarł, zupełnie jakby Katowice odwiedził kolejowy Jezus i krzycząc "Nie czyńcie z domu ojca mego targowiska" przepędził kebaby, sklep z butami , kioski i saloniki prasowe. A na koniec wyjadł wszystkie Fornetti za wyjątkiem kapuśniaczków…

Piszę o tym oczywiście w kontekście mojej "Ciemność płonie" – że z jednej strony ludzie nie będą mogli już mówić: wow, ale wiernie oddany dworzec (i to kicha straszna, bo fajnie jak chwalą), z drugiej jednak, ponieważ oddałem owe realia naprawdę dobrze, mimowolnie dołączam do grona okołokrajewskiego – piszę fabuły w miejscach, których już nie ma, w rzeczywistości z innej epoki. Żeby stwierdzić że nie konfabuluję nie wystarczy już przejechać się na Śląsk. Potrzebne będą archiwalne zdjęcia. Jak się zastanowić, to niezły czad.

Nie mam pojęcia czy ten fakt pomoże książce czy jej zaszkodzi, skoro i tak nigdzie jej nie ma. Pamiętam jak dawno temu, wraz z rewelacyjną Jolą Chwalczyk z Fabryki myśleliśmy o promocji Ciemności na dworcu głównym w Katowicach, ale potem rozbiło się o zaangażowanie, decyzje szefów Wydawnictwa i ogólnie pomysł upadł. Zastąpiły go urocze pudełeczka zapałek. Ładne, naprawdę, pomysłowe (to właśnie Jola) ale i tak poczułem się jak indiański wódz, któremu jego wojownicy przynieśli naręcze szklanych paciorków. "Patrz wodzu, takie ładne, a ci debile – biali bogowie – chcieli za nie tylko jakiś kawałek niezdatnej do niczego ziemi. Wyspy czy coś…". Dziś też tak książka (jak zresztą wiele nietopowych pozycji – nie tylko moich – w Fabryce ) leży promocyjnym odłogiem, prężąc ku niebu swój napęczniały potencjał. Jak się autorze sam zaspokoisz…

No dobra, ale schodzi mi na marudzenie, a nie o tym miało być. Tylko o zmianach. Bo przecież nie tylko dworce się zmieniają. Ja też. A przynajmniej próbuję, choć pewne złe nawyki wciąż się za mną ciągną niczym flaki za zombie trafionym w brzuch. I podobnie śmierdzą.

Ale już widzę światełko w tunelu. Za jakiś miesiąc usłyszycie na mój temat parę ciekawostek, a przyszły rok – no cóż, to będzie czas prawdziwych zmian. Począwszy od tej, że zmieni się mój podpis w książkach. Ten szalony bohomaz obowiązuje tylko do końca roku. Bez okresów przejściowych. Ale to tylko płatek śniegu na łysej głowie monsieur Iceberga [image error] Jak mówię, skoro dworzec może się zmienić, to dlaczego nie ja?


Aha, jeszcze jedno- ponieważ czeka mnie w przyszłym roku dużo wytężonej pracy, od razu zaznaczam, że ograniczam liczbę wyjazdów na konwenty. W przyszłym roku pojawię się pewnie (choć to nie jest jeszcze nic potwierdzonego) na :

1. R-konie

2. Pyrkonie

3. Wrocławskich Dniach Fantastyki

4. Avangardzie

5. POLCONIE

6. Bachanaliach

7. Innych Sferach

8. Coperniconie

9. Falkonie

10. Nordconie


Wielu pewnie uważa, że to i tak dużo. Zgadza się, ale to i tak drastyczne zawężenie listy. Zamierzam skupić się raczej na osobnych spotkaniach autorskich, warsztatach etc. Przede wszystkim jednak na pracy. Mam dużo do zrobienia.

Także, a może przede wszystkim ze sobą…


[image error]
 •  0 comments  •  flag
Share on Twitter
Published on October 04, 2010 06:39
No comments have been added yet.


Jakub Ćwiek's Blog

Jakub Ćwiek
Jakub Ćwiek isn't a Goodreads Author (yet), but they do have a blog, so here are some recent posts imported from their feed.
Follow Jakub Ćwiek's blog with rss.