Feliks Konopka Quotes

Quotes tagged as "feliks-konopka" Showing 1-10 of 10
Johann Wolfgang von Goethe
“Dopóki ziemskim cieszy on się życiem,
Nie bronięć śmiało koło niego krążyć.
Wiadomo: błądzi człowiek, póki dąży.
(...)
A zatem zgoda. Tobie go powierzam.
Odciągnij ducha tego od praźródła
I jeślić tylko ująć go się uda,
W dół go poprowadź własną twoją ścieżą,
I z wstydem przyznaj, gdy człek twoją swadą
Uwieść się nie da, że w ciemnym swym pędzie
Jest mimo wszystko prawej drogi świadom.”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“CHŁOPIEC WOŹNICA do tłumu
Najsutsze dłoni mojej dary,
Patrzcie! Rozsiałem w krąg, bez miary.
Na tym i owym łbie się żarzy
Płomyczek, który samem zażegł,
Tu i tam skacze po czuprynie,
Tej się uczepi, z tamtej spłynie,
Lecz wzwyż nieczęsto strzeli jaśniej,
Aby w rozkwicie krótkim zalśnić.
U wielu zaś, nim go kto pozna,
Wygasa w smęt zetlały do cna.”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“PLUTUS do Woźnicy
Nadto ciężkiego zbyłeś się brzemienia,
Swobodnyś już. Leć w sferę swą — lecz nie ma,
Nie ma jej tu! Upiorny, pstry, skłębiony,
Zdziczały tłum prze na nas z każdej strony.
Jedynie tam, gdzie wzrokiem toniesz w niebie,
Gdzie tylkoś twój. gdzie wierzysz tylko w siebie,
Gdzie nic prócz Dobra z Pięknem nie ma już,
W samotność idź! — i tam świat własny twórz.
CHŁOPIEC WOŹNICA
Że godność moja z posła czcią jednaka,
Jako bliskiego lubię cię krewniaka...
Gdzie bawisz ty. tam pełnia — gdziem ja blisko,
Tam każdy czuje się u źródła zysku
I na rozstajnej stojąc życia ścieży
Nie wie, czy tobie, czy mnie się powierzyć.
Twoim próżniacze wolno pędzić życie.
Lecz ma co robić wciąż, kto za mną idzie.
Nie taję nic, nie czynię nic w sekrecie.
Oddycham — ot — już wszystko o mnie wiecie.
Więc bywaj zdrów. Tyś szczęście wniósi mi w darze;
Gdy szepniesz „wróć!" — to znów się tu ukażę.
Odchodzi, tak jak przyszedł.”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“NIMFY chórem otaczają wielkiego Pana
Już idzie sam!
Wszechświata treść
Idzie nam nieść
Nasz wielki Pan.
Najżywsze wy, otoczcie go,
Tanecznie wraz obskoczcie go!
Poważny on i dobry wraz.
Chce. by był wesół każdy z nas.
Też pod błękitnym sklepem nieb
W bezsennej wciąż czujności krzepł.
Lecz szmer strumyków śpiewa mu
1 wietrzyk kołysze go do snu.
Gdy nań w południe sen ma przyjść,
Na drzewie żaden nie drga liść;
Jak balsam słodka roślin woń
Napełnia nieb milczącą toń;
I nimfie igrać już nie czas,
Gdzie stała, tam zasypia wraz.
Zaś gdy znienacka, tak jak zwykł,
Jego straszliwy zagrzmi ryk,
Jak gromu huk i rozjęk mórz,
Podówczas nikt nic nie wie już.
Zastępów zbrojnych szyk już pęka,
Bohater nawet sam się lęka.
Kto godzien czci, cześć złóżmy mu —
I żyj ty, coś nas przywiódł tu!”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“BAKKALAUREUS
To młodych misja szczytna! Ten świat boży
Nie istniał przecież, pókim go nie stworzył.
Jam słońce z morza wywiódł; ze mną wraz
Księżyc rozpoczął obrót swoich faz.
Dzień na mych drogach stroił się i kwiecił,
Ziemia zielenią biegła mi naprzeciw.
Na me skinienie, owej nocy pierwszej
Przepychem gwiazd zakwitły niebios piersi.
A któż to inny wyzwolił was jeśli
Nie ja z ciasnoty filisterskiej myśli?
Ja zaś wsłuchany w to, co duch mi zwierza,
W ślad za wewnętrznym moim światłem zmierzam.
Biegnę, a szczęściem pierś się moja wzdyma,
Blask mam przed sobą, a mrok za plecyma.
Odchodzi.
MEFISTOFELES
Oryginale! Takiś z siebie rad!
Przycichłbyś, wzgląd ten rozpatrzywszy ściśle:
Mądrze czy głupio, któż mógłby pomyśleć
Coś, o czym przed nim już nie myślał świat?
Lecz śmiało możesz nie troszczyć się o to,
Za lat niewiele sporo będzie zmian:
Choćby się moszcz najabsurdalniej miotał,
Jakieś tam wino wycedzim z tych pian.
do młodzieży, która nie klaszcze
Oklasków nie zda wam się wart
Mój głos. — To nic! Dzieciaków tłumie,
Zważ: bardzo stary jest już czart,
Więc starzej się, by go zrozumieć.”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“MEFISTOFELES
A i babusie te cacane
Jakoś mi dziwnie podejrzane,
I za buziaków tych różami
Moc metamorfoz kryć się zda mi.
LAMIE
Więc spróbuj! Dość nas w tej czeredzie.
Już chwyć! a gdy ci się powiedzie,
Na dobry los swe szczęście staw.
Na cóż tych jurnych gadań zwrotki?
Toż nędznyś tylko jest zalotnik.
Chodzisz i pysznisz się jak paw! —
Wszedł w nasze koło. Ściszcie wrzaski.
Z wolna zrzucajcie teraz maski,
Niech naga wyjdzie treść na jaw.
MEFISTOFELES
Najgładszą snadź-em już wyniuchał,
obejmując ją
Oj, biada! Toż to miotła sucha!
chwytając drugą
A ta? pfe! z uzębieniem psiem!
LAMIE
Czyś wart jest lepszej ? Wątpić śmiem.
MEFISTOFELES
Tę małą z gustem bym potrykał...
Masz! Z rąk jaszczurką się wymyka!
A kosy jej jak węże dwa.
Więc do tej drugiej weź się, płowej.
Oj, tyrsos trzymam, co miast głowy
Na końcu pinii jabłko ma!
Więc cóż? Tej tłustej niech się czepię:
Może się jakoś przy niej skrzepię.
Ostatnią robię z prób: A nuż!
Pulchniutka z tyłu, jak i z przodu,
Takie to cenią ludzie Wschodu.
Ach! Pękł purchawki brzuch — i już.
LAMIE
Czas się rozpierzchnąć! Lećmy, jedźmy
I błyskawicznie syna wiedźmy
Okrążmy. Po cóż wdarł się tu?
Niepewnych, wstrętnych lotów ściskiem,
Jak nietoperza skrzydłem śliskiem!
I tak na sucho ujdzie mu.
MEFISTOFELES otrząsając się
Zda się, żem nadto nie zmądrzał tej nocy.
Jest absurdalnie tu, jak na Północy.
Tu jak tam dziwny strachów ród,
Poeci wstrętni, jak i lud.
Tu bal maskowy nam jest dan,
Jak wszędzie zresztą zmysłów tan,
Ku
masek jam się rwał urodzie,
A stworym chwytał, aż mnie otrząsało,
Już bym i chętnie dał się zwodzić.
Gdyby choć dłużej trwać to chciało.
błądząc pośród głazów”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“Gdy zmądrzeć chcesz, przez błądzeń brnij udrękę,
Gdy chcesz się stać, na własną stań się rękę!”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“SYRENY na skałach
Jakiż chmurek krąg się kłębi
Mgłą księżyca wieńcząc twarz?
Rozkochanych poczt gołębi *
Bielą wzrok olśniewa nasz.
Pafos wyspa śle tu do nas
To najtkliwsze z ptasich stad;
Uroczystość już skończona,
Jasny, piękny jest nasz świat!”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“DORYDY chórem, przepływając przed Nereuszem,
wszystkie na delfinach
Cieniów nie szczędź nam i blasków!
Luno, na tę młodość świeć!
Bowiem miłych naszych gaszków *
Z prośbą ojcu śpieszym nieść.
do Nereusza
Sameśmy tych chłopców miłych
Wybawiły z paszczy mórz
I ogrzawszy utuliły
W cieple mchem moszczonych łóż.
Żarem żądzy swej młodzieńczej
Każdy z nich się nam wywdzięczy,
Więc łaskawie na nich spójrz.
(...)
MŁODZIEŃCY
Już tylko chciejcie tak nadal dbać
O nas, młodziutkich żeglarzy!
Rodzona o nas nie dbała tak mać,
0 niczym lepszym nie marzym.”
Johann Wolfgang von Goethe

Johann Wolfgang von Goethe
“Jam jak ten wicher światem rwał;
Każdą ci rozkosz chwytałem za włosy.
Mijałem w pędzie, gdziem przeczuł niedosyt,
To. co z rąk uszło mi. puszczałem precz.
Jam wciąż pożądał tylko i dosięgał.
I znów pożądał, sił wszystkich potęgą
Szturmując życie, zrazu w czynie śmiałym.
Zaś dziś w mądrości i namyśle źrałym.
Już dostatecznie ziemi okrąg znam ten.
Zamknięty nam jest widok na świat tamten.
Taki. co w górę tylko patrzy, głupiec,
W chmurach na obraz swój coś chciałby upiec!
Stań raczej mocno i tu się rozejrzyj!
Dzielnemu świat ten nie wyda się mniejszy.
Na cóż byś błąkać miał się gdzieś w wieczności!
Co poznasz, w rękę da się wziąć najprościej.
Więc dalej idź, dni ziemskich obwód mierząc;
Gdy duchy straszą, idź dalej twą ścieżą,
W dążeniu znajdziesz dość szczęścia i znoju,
Ty, któryś chwili nie zaznał spokoju!”
Johann Wolfgang von Goethe