This will prevent jagoda from sending you messages, friend request or from viewing your profile. They will not be notified. Comments on discussion boards from them will be hidden by default.
This review has been hidden because it contains spoilers. To view it,
click here.
"
Jacie jakie to było dobre!! Adoruję to dzieło 🫶🫶 Nigdy nie przeczytałam tak grubej książki w takim krótkim czasie patrząc na to, że w Sylwestra przeczytałam naprawdę niewiele i na pewno dawno nie zarwałam dla książki nocy wiedząc, że mam kolejnego dnJacie jakie to było dobre!! Adoruję to dzieło 🫶🫶 Nigdy nie przeczytałam tak grubej książki w takim krótkim czasie patrząc na to, że w Sylwestra przeczytałam naprawdę niewiele i na pewno dawno nie zarwałam dla książki nocy wiedząc, że mam kolejnego dnia wyczerpujący dzień w szkole.
„Piękno to trwoga. Jeśli nazywamy coś pięknym, drżymy przed tym.”
Jestem bardzo wdzięczna osobie, która pożyczyła mi tą książkę, dzięki czemu mogłam doświadczyć jej przeczytania. Nie mogę się doczekać naszych dyskusji na najróżniejsze tematy dotyczące tej książki. Od postaci i fabuły do małych szczegółów, które zapadły nam w pamięci.
„Lubimy wierzyć, że w tym starym wyświechtanym powiedzeniu "amor vinicit omnia" kryje się ziarno prawdy. Ale jeśli się czegoś nauczyłem w trakcie mego krótkiego i smutnego żywota, to tego mianowicie, że ta konkretna sentencja jest kłamstwem. Milość nie zwycięża wszystkiego. I ktokolwiek myśli inaczej jest głupcem.”
Richard jest jednym z moich ulubieńców. Już na początku książki zauważyłam w nim coś co mnie zainteresowało i kilka razy znalazłam moment, z którym potrafiłam się utożsamić. Bardzo podoba mi się to, że książka napisana jest właśnie z jego perspektywy. Moim drugim faworytem jest zdecydowanie Henry, pomimo tego, iż pod sam koniec książki zachowywał się dosyć niepokojąco. Uwielbiam jego opanowanie i to, jak rozważnie podchodził do niektórych spraw. Opisy jego ubioru to coś pięknego, a czarny płaszcz będzie kojarzył mi się od teraz tylko z nim. Czuję, że byłby osobą, z którą chętnie wybierałabym się na spacery w świetle księżyca i na pewno dużo bym się od niego nauczyła. Dzięki niemu jeszcze bardziej pokochałam łacinę, której uczę się w szkole. Kolejną postacią, którą bardzo polubiłam jest Francis. Uważam, że był bardzo ciekawą postacią i zdecydowanie bardzo dobrym przyjacielem. Cieszę się, że pomimo ostatnich dwóch/trzech stron, w epilogu czytamy o dalszych losach jego przyjaźni z Richardem.
Przejdę teraz jednak do jednej postaci, której nienawidzę całą swoją duszą. Jest to Edmund, znany inaczej jako Bunny/Bun. Na początku książki wydawał mi się dosyć pozytywnym i zabawnym studentem, którego tak naprawdę każdy chciałby poznać. Jednak szybko zorientowałam się, że jest zupełnie inaczej. Dawno nie czytałam książki, w której ktoś był tak fałszywy. Nie umiałam znieść jego wrednego dogryzania reszcie. Wiedział dobrze, że trafia w słaby punkt danej osoby, jednak mu sprawiało to frajdę. Był okropnym, nietolerancyjnym człowiekiem, który traktował kobiety jak jakieś przedmioty. Jego zdaniem, kobiety nadają się do jednej, ewentualnie dwóch rzeczy. Gdy dotarłam do momentu, w którym reszta „grupy” planuje morderstwo Bunny’ego, bardzo mi ulżyło. Wiedziałam, że gdy zrzucą go z tego klifu to będzie już po wszystkim. Jednak, jak się później okazało, kolejną bardzo irytującą postacią okazał się Charles.
„Każdy czyn w bezmiarze czasu rozpływa się w nicość.”
Była jedna rzecz, która bardzo mnie zdziwiła i zaniepokoiła, ale zacznijmy od początku. Gdzieś przed 100 stroną, Richard’owi udaje się podsłuchać kawałek rozmowy Morrow’a oraz Henry’ego i nie chodzi mi tutaj o treść tej rozmowy, a to co działo się pod czas niej. Morrow łapie Henry’ego za ręce, a ten całuje go w policzek. Nie wydaję mi się, że tak powinna wyglądać relacja pomiędzy profesorem a jego uczniem. Dzięki osobie, od której pożyczyłam tą książkę, dowiedziałam się, że gdzieś pod koniec miał być „zakazany romans”. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak BARDZO zakazany więc przez prawie całą książkę uważałam, że to ta dwójka. Patrząc na to, że Henry był takim „ulubionym” uczniem Morrow’a było to całkiem możliwe. Do teraz zastanawiam się czy jednak czegoś między nimi nie było, przez to co Henry powiedział Richardowi. „Kochałem go bardziej niż swojego ojca. Kochałem go bardziej niż kogokolwiek innego na świecie” Jak pisałam, nie wydaję mi się, że tak wygląda relacja profesora z uczniem, jednak ten prawdziwy „zakazany romans” zwalił mnie na kolana. Charles i Camilla? Totalnie bym się tego nie spodziewała i szczerze powiem, że byłam zniesmaczona gdy to czytałam. Potem dowiadujemy się o romansie Camilli i Henry’ego. Uwielbiam obu bohaterów jednak nie za bardzo widziałam ich razem. Coś mi w tym nie pasowało.
„Psychologia to jeszcze jedno określenie na coś, co starożytni nazywali losem.”
Czytając ostatnie trzy strony nie miałam pojęcia co się dzieje. Charles przychodzi aby zastrzelić Henry’ego. Gdy Henry próbuje odebrać mu pistolet, ranny zostaje Rishard. Oczywiście głośne strzały słyszą pracownicy. Przybiegają do apartamentu Camilli, jednak zanim udaje się im wejść, Henry zakańcza swoje życie. Naprawdę nie miałam pojęcia jak zareagować. Jedyne co jestem w stanie powiedzieć to to, że zakończenie tej książki było bardzo intensywne i niespodziewane
„Martwi ukazują nam się w snach, bo tylko w ten sposób mogą sprawić, że ich zobaczymy. To, co widzimy, jest jedynie projekcją, wyświetlaną z ogromnej odległości.”
Mimo, że książka ma trochę ponad 600 stron, w ogóle tego nie odczułam. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i przez nią płynęłam. Fabuła i wszystkie szczegóły bardzo mi się podobały. Gdyby tylko się dało, chciałabym zapomnieć o tej książce, aby móc przeczytać ją jeszcze raz nie wiedząc co mnie czeka. Daje tej książce 5/5 gwiazdek, jednak moim zdaniem, jej ocena wychodzi i tak poza skalę. Cieszę się, że zaczęłam 2023 rok tak cudowną książką. Na pewno nigdy o niej nie zapomnę i zawsze będę ją wszystkim polecać....more
"