79,291 books
—
295,558 voters
Discover new books on Goodreads
Meet your next favorite book
to-read
(15)
currently-reading (17)
read (163)
did-not-finish (0)
philosophy (14)
autofiction (12)
satire (12)
existential (11)
self-help (10)
spiritual (10)
bildungsroman (9)
drugs (9)
currently-reading (17)
read (163)
did-not-finish (0)
philosophy (14)
autofiction (12)
satire (12)
existential (11)
self-help (10)
spiritual (10)
bildungsroman (9)
drugs (9)
poetic-prose
(9)
modernism (7)
surrealism (7)
political (6)
psychological-drama (5)
religion (5)
sadness (5)
coming-of-age (4)
essays (4)
meditation (4)
postmodernism (4)
antropology (3)
modernism (7)
surrealism (7)
political (6)
psychological-drama (5)
religion (5)
sadness (5)
coming-of-age (4)
essays (4)
meditation (4)
postmodernism (4)
antropology (3)
“Nie należy się gniewać na bieg wypadków. Nic ich to bowiem nie obchodzi.”
― Rozmyślania. Do siebie samego
― Rozmyślania. Do siebie samego
“NIMFY chórem otaczają wielkiego Pana
Już idzie sam!
Wszechświata treść
Idzie nam nieść
Nasz wielki Pan.
Najżywsze wy, otoczcie go,
Tanecznie wraz obskoczcie go!
Poważny on i dobry wraz.
Chce. by był wesół każdy z nas.
Też pod błękitnym sklepem nieb
W bezsennej wciąż czujności krzepł.
Lecz szmer strumyków śpiewa mu
1 wietrzyk kołysze go do snu.
Gdy nań w południe sen ma przyjść,
Na drzewie żaden nie drga liść;
Jak balsam słodka roślin woń
Napełnia nieb milczącą toń;
I nimfie igrać już nie czas,
Gdzie stała, tam zasypia wraz.
Zaś gdy znienacka, tak jak zwykł,
Jego straszliwy zagrzmi ryk,
Jak gromu huk i rozjęk mórz,
Podówczas nikt nic nie wie już.
Zastępów zbrojnych szyk już pęka,
Bohater nawet sam się lęka.
Kto godzien czci, cześć złóżmy mu —
I żyj ty, coś nas przywiódł tu!”
―
Już idzie sam!
Wszechświata treść
Idzie nam nieść
Nasz wielki Pan.
Najżywsze wy, otoczcie go,
Tanecznie wraz obskoczcie go!
Poważny on i dobry wraz.
Chce. by był wesół każdy z nas.
Też pod błękitnym sklepem nieb
W bezsennej wciąż czujności krzepł.
Lecz szmer strumyków śpiewa mu
1 wietrzyk kołysze go do snu.
Gdy nań w południe sen ma przyjść,
Na drzewie żaden nie drga liść;
Jak balsam słodka roślin woń
Napełnia nieb milczącą toń;
I nimfie igrać już nie czas,
Gdzie stała, tam zasypia wraz.
Zaś gdy znienacka, tak jak zwykł,
Jego straszliwy zagrzmi ryk,
Jak gromu huk i rozjęk mórz,
Podówczas nikt nic nie wie już.
Zastępów zbrojnych szyk już pęka,
Bohater nawet sam się lęka.
Kto godzien czci, cześć złóżmy mu —
I żyj ty, coś nas przywiódł tu!”
―
“Ledwo słoneczko uderzy
W okno złocistym promykiem,
Budzę się hoży i świeży
Z antypaństwowym okrzykiem.
Zanurzam się aż po uszy
W miłej moralnej zgniliźnie
I najserdeczniej uwłaczam
Bogu, ludzkości, ojczyźnie.
Komunizuję godzinkę,
Zatruwam ducha, a później
Albo szkaluję troszeczkę,
Albo, gdy święto jest, bluźnię
Zaśmiecam język z lubością,
Znieprawiam, do złego kuszę,
Zakusy mam bolszewickie
I sączę jad w młode dusze.
Czasem mnie wujcio odwiedza,
Miły, niechlujny staruszek,
Czytamy sobie, czytamy
Talmudzik, Szulchan-Aruszek.
Z wujciem, jewrejem brodatym,
Emisariuszem sowietów,
Śpiewamy pierwszą brygadę,
Chodzimy do kabaretów.
Od oficerów znajomych
Wyłudzam w czasie kolacji
Sekrecik jakiś sztabowy
Lub planik mobilizacji.
Często mam misje specjalne
To w Druskiennikach, to w Kielcach
I wywrotowców werbuję
Na rozkaz Moskwy do Strzelca.
Do domu wracam pogodny,
Lekki jak mała ptaszyna,
W cichym mieszkaniu na Chłodnej,
Czeka drukarska maszyna.
Odbijam sobie, odbijam
Zielone dolarki śliczne,
Komunistyczną bibułę,
Broszurki pornograficzne.
A potem mała orgijka
W ramionach płomiennej Chajki!
(Mam w domu taką sadystkę
Z odsskiej czerezwyczajki.)
I choć mam milion rozkoszy
Od Chajki krwawej i ryżej,
To ciężko mi! Nie na sercu,
Lecz wprost przeciwnie i niżej.
Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków.”
―
W okno złocistym promykiem,
Budzę się hoży i świeży
Z antypaństwowym okrzykiem.
Zanurzam się aż po uszy
W miłej moralnej zgniliźnie
I najserdeczniej uwłaczam
Bogu, ludzkości, ojczyźnie.
Komunizuję godzinkę,
Zatruwam ducha, a później
Albo szkaluję troszeczkę,
Albo, gdy święto jest, bluźnię
Zaśmiecam język z lubością,
Znieprawiam, do złego kuszę,
Zakusy mam bolszewickie
I sączę jad w młode dusze.
Czasem mnie wujcio odwiedza,
Miły, niechlujny staruszek,
Czytamy sobie, czytamy
Talmudzik, Szulchan-Aruszek.
Z wujciem, jewrejem brodatym,
Emisariuszem sowietów,
Śpiewamy pierwszą brygadę,
Chodzimy do kabaretów.
Od oficerów znajomych
Wyłudzam w czasie kolacji
Sekrecik jakiś sztabowy
Lub planik mobilizacji.
Często mam misje specjalne
To w Druskiennikach, to w Kielcach
I wywrotowców werbuję
Na rozkaz Moskwy do Strzelca.
Do domu wracam pogodny,
Lekki jak mała ptaszyna,
W cichym mieszkaniu na Chłodnej,
Czeka drukarska maszyna.
Odbijam sobie, odbijam
Zielone dolarki śliczne,
Komunistyczną bibułę,
Broszurki pornograficzne.
A potem mała orgijka
W ramionach płomiennej Chajki!
(Mam w domu taką sadystkę
Z odsskiej czerezwyczajki.)
I choć mam milion rozkoszy
Od Chajki krwawej i ryżej,
To ciężko mi! Nie na sercu,
Lecz wprost przeciwnie i niżej.
Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków.”
―
Nedloha’s 2025 Year in Books
Take a look at Nedloha’s Year in Books, including some fun facts about their reading.
Favorite Genres
Polls voted on by Nedloha
Lists liked by Nedloha

























