Hansu
https://www.goodreads.com/han_su
“Po nikim tak człowiek nie widzi dokładnie starości, jak po starzejących się ojcu, matce. To starość, która nas boli, z którą współcierpimy, na którą jesteśmy skazani, aby się w niej przeglądać i odnajdywać siebie. Może to dzięki ich starości przyzwyczajamy się i do własnej i z większym zrozumieniem ją znosimy.”
― Ucho Igielne
― Ucho Igielne
“Każda taka rozmowa wyczerpywała się sama i siedziałyśmy obok siebie na schodkach jej domu albo na moim tarasie, na metalowych krzesłach, które od zeszłorocznych deszczy zaczęły rdzewieć. Milczenie, jakie się między nami zasiało, milczenie-samosiejka rozrastało się na wszystkie strony, łapczywie zabierając nam przestrzeń. Nie było już czym oddychać. A im dłużej milczałyśmy, tym mniej możliwe stawało się wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa, tym odleglejsze i mniej ważne wydawały się wszelkie możliwe tematy.
Takie milczenie bywało aksamitne, ciepłe jak styropian, było miłe w dotyku i suche, było jedwabne. Ale czasem bałam się, że Marta może nie czuć tego co ja i zamachnie się na tę naszą ciszę jakimś nieopatrznym „No tak…” albo „Tak to jest…”, albo nawet czystym, niewinnym westchnieniem. I ten strach zaczynał mi psuć całą przyjemność z milczenia, bo stawałam się mimowolnie jego strażnikiem, a więc i jego więźniem, i naprężałam się gdzieś w środku, jeżyłam na oczekiwany z niepokojem moment, że coś gładko cudownego, coś niewymuszenie oczywistego stanie się nieznośne i kiedyś się wreszcie skończy. I cóż sobie wtedy powiemy, Marto?
Ale Marta okazywała się zawsze mądrzejsza ode mnie. Wstawała bezszelestnie i niezauważalnie odchodziła do swojego rabarbaru, do peruk trzymanych w tekturowych pudełkach, a nasza wspólnie wypielęgnowana roślina, nasza wspólna cisza rozciągała się w ślad za nią i było jej jeszcze więcej niż przedtem, jeszcze potężniej rosła. Wtedy zostawałam w niej sama, dwuwymiarowa, bez właściwości, w półistnieniu, które mogło być tylko rozwleczonym w czasie olśnieniem.”
― House of Day, House of Night
Takie milczenie bywało aksamitne, ciepłe jak styropian, było miłe w dotyku i suche, było jedwabne. Ale czasem bałam się, że Marta może nie czuć tego co ja i zamachnie się na tę naszą ciszę jakimś nieopatrznym „No tak…” albo „Tak to jest…”, albo nawet czystym, niewinnym westchnieniem. I ten strach zaczynał mi psuć całą przyjemność z milczenia, bo stawałam się mimowolnie jego strażnikiem, a więc i jego więźniem, i naprężałam się gdzieś w środku, jeżyłam na oczekiwany z niepokojem moment, że coś gładko cudownego, coś niewymuszenie oczywistego stanie się nieznośne i kiedyś się wreszcie skończy. I cóż sobie wtedy powiemy, Marto?
Ale Marta okazywała się zawsze mądrzejsza ode mnie. Wstawała bezszelestnie i niezauważalnie odchodziła do swojego rabarbaru, do peruk trzymanych w tekturowych pudełkach, a nasza wspólnie wypielęgnowana roślina, nasza wspólna cisza rozciągała się w ślad za nią i było jej jeszcze więcej niż przedtem, jeszcze potężniej rosła. Wtedy zostawałam w niej sama, dwuwymiarowa, bez właściwości, w półistnieniu, które mogło być tylko rozwleczonym w czasie olśnieniem.”
― House of Day, House of Night
“Those who define the world based on money, industry and production capacity have seemingly been spared from acquiring an understanding of biology, geology or ecology. They calculate statistics and feel optimistic. What’s fatal to the Earth and unsustainable for the future is hidden by the words ‘favorable economic outlook’. Increased oil production is positive for the economy; doubling aluminium production is positive. Economic growth doesn’t distinguish sustainability and unsustainability. Imagine making no distinction between strengthening or fattening, or between a child or a tumour growing in the womb. Growth is simply presented as an inherent good; there’s no distinction made between malignant and benign growth.”
― On Time and Water
― On Time and Water
“Słowa przecież rosną dopiero w człowieku razem z nim. Wytapiają się jak z rudy z jego trosk, udręk, cierpień, łez. Nikt nie otrzymuje ich w darze tylko dlatego, że się urodził, gdzie, kiedy. Ceną słów jest nasz los.”
― Widnokrąg
― Widnokrąg
“To przedziwne uczucie odkryć, że się jest w wieku swojego ojca czy matki. Człowiek nieomal broni się, żeby nie uwierzyć w to odkrycie. Chciałby wciąż być od nich młodszy. Wydaje mu się, że złamana została naturalna reguła życia, że się jest zawsze młodszym od swoich rodziców i będzie się zawsze młodszym aż do swojej śmierci. I jak w dzieciństwie wydaje mu się, że oni są wciąż jego tarczą, za którą się chowa, mimo że ich już nie ma.”
― Ucho Igielne
― Ucho Igielne
Goodreads Librarians Group
— 309355 members
— last activity 6 minutes ago
Goodreads Librarians are volunteers who help ensure the accuracy of information about books and authors in the Goodreads' catalog. The Goodreads Libra ...more
Hansu’s 2025 Year in Books
Take a look at Hansu’s Year in Books, including some fun facts about their reading.
Favorite Genres
Polls voted on by Hansu
Lists liked by Hansu

























