Find & Share Quotes with Friends

Wampiry Quotes

Quotes tagged as "wampiry" Showing 1-14 of 14
L.J. Smith
“Nic dziwnego, że jest rozgrywającym, pomyślała. Ja bym po prostu rzuciła się na oślep, z wrzaskiem.”
L.J. Smith

L.J. Smith
“To była sprawa życia i śmierci, a ona jest osobą kompetentną. Nie jakimś mazgajem, nie dzieciakiem, ale osobą kompetentną.”
L.J. Smith

“– Czekoladki nie smakują dobrze ze słonymi łzami, amore. A ty powinnaś coś zjeść.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Czy to przeznaczenie z niej drwiło, czy może pchała ją znacznie silniejsza moc?”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Dlaczego ludzie tak łatwo ulegali pokusie zapomnienia? Czy to właśnie nie wspomnienia kształtowały osobowość, charakter? Czy to nie one definiowały każdego bez wyjątku? Skąd w tych wszystkich ludziach brała się tak przemożna chęć wymazania części przeszłości, jak gdyby ta nigdy nie istniała?”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Amarantha nieraz się zastanawiała, jak to jest być obiektem pragnień tak intensywnych jak te, które odczuwały wampiry, gdy spotykały swoją prawdziwą miłość. Śmiała twierdzić, że nawet o tym fantazjowała, gdy czytała na ten temat książki i poezje lub analizowała malarskie dzieła dawnych artystów.
Teraz zaś, szukając Sebastiena, nie potrafiła oprzeć się wrażeniu, że powoli poznawała to uczucie. Stojąc na zacienionym balkonie, na który wyszła, aby nieco ochłonąć, poczuła coś na szyi.
Dwa delikatne ukłucia. Ciepły oddech.
Trwało to raptem jedno uderzenie jej rozedrganego serca, ale wystarczyło, by zrozumiała, kto za nią stoi. Odwróciła się natychmiast, jednak Valentina nigdzie nie było.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Patrzył na nią, jak pływała w promieniach słońca, podczas gdy on pilnował jej z cienia.
Rozchyliła usta, ale nie uleciało z nich żadne słowo. Valentin wyglądał na spokojnego, czuła jednak, że lord znów zmaga się z tym, co wcześniej. Widziała to też po jego unoszących się i opadających ramionach, kiedy nabierał mocno powietrza.
– Nie bój się, amore – powiedział miękko, choć mięśnie na jego szyi były napięte do granic możliwości. I jakby na przekór swoim słowom, wycofał się w głąb krużganka. – Przyszedłem ci pomóc, czekam tylko, aż zajdzie słońce.
– Nie… nie boję się – odparła bez tchu, a gorzki smak kłamstwa spłynął po jej języku. Bała się, lecz tylko odrobinę. Nie bała się jednak tego, że mógłby ją ugryźć, a raczej intensywności, która oblepiała jej myśli, ilekroć rozmawiali. – Wiem, że mnie nie skrzywdzisz.
– Skąd ta pewność? – szepnął z cienia i mogłaby przysiąc, że przesunął językiem po kłach.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Tęsknota, niepokój i ekscytacja tworzyły w jej wnętrzu niecodzienną i słodko-gorzką mieszankę, której z jakichś przyczyn nie chciała się pozbyć. Może właśnie tym była nadzieja w swojej najwyższej formie.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“– Czy to przypadkiem nie za dużo cukru jak dla człowieka? – spytał Valentin po pewnym czasie, gdy wgryzała się w oblaną zielonym lukrem pralinkę.
– Słucham? – odparła, zasłaniając usta dłonią.
– Wyczuwam twój puls i jest nienaturalnie podwyższony, więc założyłem, że to może być powód. Mylę się?
Amarantha przełknęła pralinkę i sięgnęła po dzbanek z kawą. Oczywiście wiedziała, że jej tętno nie było tak wysokie przez cukier.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Lampiony zebrały się wokół śmiertelniczki i wampira, gdy ci spoglądali na bursztyny. Tacka ze świeżo upieczonymi plackami przyfrunęła też do nich w towarzystwie dwóch filiżanek kawy. Amarantha oczywiście niczego nie tknęła. Klęczała nadal u boku Valentina, który również studiował kamienie z ponurą powagą. Z góry, skąd ukradkiem, poza zasięgiem słuchu, zerkała na nich Thesally, wyglądali jak dwie rozkwitłe róże w świetlistym okręgu. On ze swoim rozłożonym płaszczem i ona z rozpostartą spódnicą.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Należę do nocy, a ty jesteś promieniem słońca, który przypadkiem zawieruszył się o nieodpowiedniej porze.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Był to jeden z tych widoków, który zapierał dech w piersiach, mimo wszystkich wspaniałości, jakie dzisiaj widziała. Wampir stał na nim tyłem na tle wschodzącego słońca, jakby w największym wyrazie ironii, i dzierżył włócznię. Okrywały go jego brunatnozłote szaty, po których spływały długie, misternie splecione włosy, a on sam zerkał przez ramię na odbiorcę dzieła. Na nią. Jego rysy były ujęte w tak dokładny sposób, jakby artysta nie chciał, aby na przestrzeni lat zatarła się chociaż jedna linia. Ramę obrazu stanowiły kręte gałęzie o licznych, połyskujących jak roztopiony miód liściach.
Ten obraz poruszył ją niemal do łez, a jej serce biło tak mocno, jakby chciało się wyrwać z piersi. Nie zauważyła nawet, że stała już niemalże u jego stóp i ledwie dostrzegała zanikające na górze malowidła gwiazdy. Lubiła uważać, że im dokładniejszy czyjś portret, tym większą miłością artysta darzył swojego modela. W tym przypadku, gdyby jej teza była prawdziwa, śmiałaby sądzić, że ktoś pokochał go miłością wręcz nieskończoną. Kompozycja, te kolory i wszystkie detale poruszały w niej coś, czego do końca nie rozumiała. Kochała te barwy. Rdza i miedź przeważały w jej pracach, podobnie jak motyw złotych roślin. A Valentin wyglądał tutaj spokojnie, ale i walecznie. Na pewno nie smutno, tak jak kilka godzin temu, gdy go poznała. Patrząc na ten obraz, zastanawiała się, jak ktokolwiek mógł znienawidzić wampiry.”
Maria Magdalena Syryńska, Welon wspomnień

“Zbliża się czas, gdy o wszystkim się dowiesz. Uznasz mnie za okrutną, bardzo samolubną, lecz miłość zawsze jest samolubna, im gorętsza, tym bardziej łapczywa i zachłanna. Nie potrafisz nawet pojąć, jak bardzo jestem zazdrosna. Kochając mnie, musisz iść ze mną aż do śmierci. Albo też mnie nienawidzić i nadal mi towarzyszyć, nienawidząc w śmierci i po niej. Moja apatyczna natura nie zna słowa "obojętność'.”
Joseph Sheridan Le Fanu, Carmilla

“Miałam wrażenie, że zaszła we mnie jakaś zmiana. Ogarniała mnie osobliwa melancholia, z której w żaden sposób nie mogłam się otrząsnąć. Po głowie krążyły mętne myśli o śmierci i stopniowo narastało we mnie coraz głębsze przekonanie, że powoli osuwam się w otchłań. Co dziwne, było ono niemal przyjemne, a choć smutne, niosące także pewną słodycz.
Cokolwiek to było, moja dusza się z tym pogodziła.”
Joseph Sheridan Le Fanu, Carmilla